Slider

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gra planszowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gra planszowa. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 marca 2020

Brzdęk! Mokra robota ; Brzdęk! Klątwa mumii ; Brzdęk! Ekspedycje po złoto i pajęczyny - recenzja dodatków

W zeszłym roku czekając na Brzdęk! po polsku od Lucrum Games, zrecenzowaliśmy (dokładniej Kamil z Dominikiem) jego angielską wersję czyli Clank! A nie tak dawno na fali sukcesów podstawki rodzimego Brzdęk!a wspomniane wydawnictwo wypuściło na rynek aż 3 dodatki. Mokra robota, Klątwa mumii oraz Ekspedycje po złoto i pajęczyny, bo o nich mowa, nie uszły naszej uwadze, więc wspólnie postanowiliśmy im się przyjrzeć. Mój tekst przeczytacie w standardowym kolorze, natomiast Kamil swoją opinię wyraża taką czcionką.



niedziela, 10 listopada 2019

Azul: Witraże Sintry - recenzja

Gry Azul chyba nie trzeba już nikomu przedstawiać. Sam recenzowałem ją kiedyś na blogu i mimo że minęło już od tego trochę czasu, to wciąż regularnie ląduje ona u mnie na stole. Proste zasady, sporo główkowania oraz możliwość podłożenia innym graczom ujemnych punktów w postaci zmarnowanych kafelków, to jedne z rzeczy, które najbardziej mi w tym tytule podpasowały. Zresztą nie tylko mi Azul przypadł do gusty. Gra stała się na tyle popularna, że autor Michael Kiesling stworzył jej kontynuację, w której zamiast azulejos z pierwszej części, będziemy tworzyć witraże w pałacach Sintry. Ta część wg założenia jest skierowana do nieco bardziej zaawansowanych graczy, wciąż jednak bazując na mechanice znanej z pierwowzoru. Sprawdźmy zatem, czy i mi bardziej będzie pasować ta ciut trudniejsza odsłona, czy raczej siłą Azula jest jego prostota. Postaram się również odpowiedzieć na pytanie czy lepiej posiadać pierwszą wersję, drugą, a może na półce znajdzie miejsce nawet na obie?


poniedziałek, 13 maja 2019

Newton - recenzja

Każdy kojarzy historię o Isaacu Newtonie, na którego głowę spadło jabłko, co z kolei natchnęło go do badań grawitacji. Co prawda anegdotka ta jest wyolbrzymieniem historii opowiadanej przez samego naukowca, która z kolei też jest podobno drobnym kłamstwem wymyślonym przez badacza i tak naprawdę nie było żadnego jabłka. Nie zmienia to jednak faktu, że Newton badał siły grawitacji i bardzo mocno przyczynił się do przyjęcia teorii heliocentryzmu. W tej recenzji ważniejsze jednak jest to, że był postacią na tyle ważną, że powstała gra planszowa zatytułowana jego nazwiskiem :-) Za jej stworzenie odpowiada duet Simone Luciani i Nestore Mangone. O ile drugiego autora niezbyt kojarzę, to wśród gier tego pierwszego można wymienić chociażby Grand Hotel Austria i Lorenzo il Magnifico. Za powstanie polskiej wersji Newtona odpowiada wydawnictwo Lucrum Games i to tę wersję miałem okazję niedawno trochę ogrywać, więc mogę się podzielić moimi wrażeniami.

sobota, 20 kwietnia 2019

Architects of the West Kingdom

Lubię gry Shema Phillipsa osadzone w realiach okołośredniowiecznych. Pierwszą, czyli Najeźdźców z Północy poznałem i polubiłem sam. Kolejne gry, czyli osadzone w tym samym świecie Shipwrights i Explorers oraz łączącą całą Trylogię z Północy Runesagę, pokazał mi już Jarek i też przypadły mi do gustu. Łączą dość proste zasady ze świetnym wykonaniem i przeważnie również jakimś ciekawym mechanicznym twistem. Co za tym idzie idealnie nadają się jako gry dla początkujących oraz średniozaawansowanych. Na podobnych założeniach opiera się również najnowsza gra z serii Architects of the West Kingdom, która jednocześnie rozpoczyna nową trylogię, tym razem osadzoną w tytułowym królestwie wzorowanym na Imperium Karolińskim. Shem, tym razem na spółkę z S J Macdonaldem, ponownie zastosował w swojej grze mechanikę worker placement i ponownie dołożył do tego ciekawy twist. Po przeczytaniu opisu rozgrywki wiedziałem, że nie mogę odpuścić sobie tego tytułu i postanowiłem zdobyć egzemplarz do recenzji. Jeśli zastanawiacie się, czy spełnił moje oczekiwania i jak plasuje się w porównaniu do np. Najeźdźców, zapraszam was do lektury.

piątek, 18 stycznia 2019

Gùgōng - recenzja

Kiedyś w Polsce krążyło piękne przysłowie traktujące o łapówkach: "W tym kraju tylko ryby nie biorą". Okazuje się, że w Chinach za czasów panowania dynastii Ming, powiedzonko byłoby równie zasadne. Możemy doświadczyć tego w grze  Gùgōng, wydanej nie tak dawno temu po polsku przez Games Factory. Wcielamy się w niej w przedstawicieli znamienitych chińskich rodzin, którzy za pomocą wartościowych prezentów dla urzędników państwowych, próbuja wywalczyć sobie wyższą pozycję oraz audiencję u miłościwie panującego Cesarza Longqinga. Co ciekawe, kary za łapówkarstwo w ówczesnym okresie były bardzo wysokie, więc urzędnicy, aby zmylić innych, również dają nam prezenty... tyle że o mniejszej wartości :-) Wraz z Marcinem udało nam się sprawdzić, jak ten dość nietypowy temat został przeniesiony na planszę i możemy podzielić się naszymi opiniami.


niedziela, 23 grudnia 2018

Azul - recenzja

Na blogu przewinęło się już sporo ładnych abstrakcyjnych gier logicznych. Mało tego większość miałem okazję samemu recenzować i muszę przyznać, że z reguły trafiały w moje gusta (np. Dragon Castle i Onitama). Trochę zajęło, zanim dopadłem w swoje recenzenckie łapki jedną z głośniejszych gier tego typu, laureata Spiel des Jahres 2018, czyli oczywiście Azul. Jako że elementy architektury są ostatnio modne (np. witraże w Sagradzie), to i w tym tytule nie mogło ich zabraknąć. Będziemy więc układać jak najładniejsze wzory ze słynnych portugalskich płytek ceramicznych, tzw. azulejos (ciekawostka: w portugalii czyta się to mniej więcej azuleżu ;-)). Gra została zaprojektowana przez Michaela Kieslinga (współautor m.in Tikala, autor m.in. Heaven&Ale), który niezaprzeczalnie dobrym autorem jest. Tytuł zebrał dobre opinie i całą masę rozmaitych nagród. Pora wreszcie osobiście przekonać się czy cała ta sława jest zasłużona.


sobota, 1 grudnia 2018

Monster Slaughter: Horror w głębi lasu - recenzja

Każdy kojarzy horrory klasy B, w których akcja dzieje się podczas wyjazdu grupki studentów do  lasu, gdzie podczas imprezy coś się pojawia i generalnie próbuje wspomnianych studentów zeżreć. Chyba największym klasykiem tego gatunku jest Martwe Zło, chociaż osobiście lubię również trochę ten film parodiujące Zombie SS (Dead Snow). W grach planszowych, również pojawia się taka tematyka. Przykładem może być np. Ostatni Piątek, w którym jako studenci szukaliśmy nieśmiertelnego zabójcy w lasach dookoła obozu. Innym przykładem jest Monster Slaughter, w którym sytuacja została odwrócona i wcielając się w rodziny potworów, będziemy szukać ukrytych w chatce w lesie studentów. Trzeba przyznać, że temat jest cokolwiek oryginalny i powinien z miejsca trafić w gusta miłośników horrorów. Ja co prawda nieszczególnie przepadam za filmami tego typu, ale i tak chętnie siadłem do testowania tego tytułu. No bo kto nie chciałby wcielić się w Potwora Frankensteina, wyłamującego drewniane drzwi i zjadającego cheerleaderkę? :-) Ja w każdym razie chciałem i teraz mogę wam trochę o tym opowiedzieć.


poniedziałek, 5 listopada 2018

Forum Trajanum - recenzja

Stefan Feld jest jednym z tych autorów gier, których powinno się znać, jeśli trochę dłużej gra się już w planszówki. Oczywiście można nie być jego zbyt wielkim fanem, bo też tytuły robi bardzo suche, a nie każdemu to odpowiada, ale mimo to kojarzyć trzeba. Mnie większość jego gier do tej pory w sumie ani ziębiła ani grzała. Dużo "minigierek" w jednej grze, które składają się w jedną całość, to nie jest do końca to co lubię, ale ostatnimi czasy coraz chętniej siadam do sucharków, będących tzw "sałatkami punktowymi", więc gdy pojawiła się okazja przedpremierowego testowania jednej z jego najnowszych gier, czyli Forum Trajanum od Games Factory, to z chęcią z niej skorzystałem. Jako, że nie mam za sobą setek rozgrywek w inne tytuły, to raczej nie uda mi się poważnie porównać Forum, do całej reszty. Dlatego skupię się po prostu na pytaniu, czy ta gra jest fajna... nawet jak nie jesteśmy fanami Felda ;-)


środa, 31 października 2018

Pulsar 2849 - recenzja

Pulsar 2849 to gra, w której gracze wyruszą na podbój kosmosu, będą odwiedzać nieznane galaktyki, kolonizować planety, a także opracowywać nowe, wspaniałe technologie po to, by… zdobyć więcej punktów niż przeciwnicy. Wbrew pięknej i intrygującej okładce jest to sałatka punktowa z doklejonym tematem. Nie przeszkadza jej to jednak w byciu jedną z lepszych sałatek punktowych, w jakie do tej pory miałem przyjemność zagrać.


poniedziałek, 27 sierpnia 2018

Clank! - recenzja

Fani fantastyki wiedzą, że nie zawsze głównym bohaterem bywa silny rycerz, potężny czarodziej, czy bogaty książę. Czasem bowiem zamiast siły i mocy, należy wykazać się sprytem, przebiegłością i lekkim krokiem. Kogo więc należałoby wybrać do zadania polegającego na ukradnięciu z leża smoka cennych artefaktów? Łotrzyka-awanturnika, który dostrzeże wszelkie pułapki, przemknie na paluszkach przez leże goblinów, capnie najdroższy przedmiot i czmychnie migiem na powierzchnie. No chyba że potknie się o coś po drodze i narobi rabanu ;-) W taką postać wcielimy się w grze Clank!, wydanej w oryginale przez studio Renegade, a już niedługo po polsku przez Lucrum Games (jako Brzdęk!). W tej deckbuildingowej przygodzie, włamiemy się do zamku, w którym przechowuje swoje skarby smoczyca Nictotraxian (w skrócie Nicki). Nie będziemy tam jednak sami. Wraz z nami do fortecy wejdzie trzech innych włamywaczy, którzy tak jak my nie spoczną, dopóki nie wyniosą na powierzchnię najcenniejszego artefaktu. Na szali stoi przecież honor złodzieja :-) Na czas pisania recenzji udało mi się namówić do tymczasowego powrotu do pisania Dominika Pietrzaka, który jest wielkim fanem tego tytułu i to on pokrótce opisze dla was zasady rozgrywki i doda krótką opinię na temat gry na końcu recenzji.


niedziela, 31 grudnia 2017

Monopoly Gamer - recenzja

Większość graczy słysząc o Monopoly dostaje tików nerwowych lub po prostu ataków nieopanowanej złości. Mimo że prawdę powiedziawszy sporo z nas zaczynało swoją przygodę z planszówkami właśnie od tej pozycji (lub jej rozmaitych odmian pokroju Fortuny czy Eurobiznesu). Koniec końców ciężko jest jednak nazwać Monopoly nowoczesną grą planszową, jako że decyzji w niej praktycznie nie ma, a za wszystko odpowiada mniej lub bardziej sprzyjające nam szczęście, przejawiające się rzutami kostką i dociągiem kart. Nie tak dawno temu w internecie zaczęły się pojawiać zdjęcia wersji z podtytułem "Gamer" budzące wiele dyskusji na planszówkowych anglojęzycznych grupach. Co prawda okazało się, to nie tyle wersja dla tytułowych graczy, a raczej dla fanów przeboju firmy Nintendo, czyli Super Mario Bros, ale jako dziecko lat 90-tych wychowane na konsoli Super Nintendo i tak chciałem przekonać się z czym to się je :-)


poniedziałek, 27 listopada 2017

Torres - recenzja

Michael Kiesling i Wolfgang Kramer to jeden z bardziej znanych duetów autorów w planszowym światku. Ich najbardziej znane gry tworzą tak zwaną Trylogię Maski (Tikal , Mexica , Java). Panowie wykorzystują w swoich grach bardzo często tzw. system punktów akcji, w którym mamy sporo czynności do wykonania za określoną liczbę PA i ograniczoną pulę tychże punktów do wykorzystania w swojej turze. Na podobnej mechanice oparta jest gra Torres, mająca na tyle dużo wspólnego ze wspomnianą trylogią, że jest uznawana za jej nieoficjalną czwartą część. Wcielamy się w niej w książąt walczących o tytuł dziedzica tronu, w zawodach na zbudowanie najwyższych i największych zamków (wymyślił je wyjątkowo kreatywny król :-) ). Tytuł ten został stosunkowo niedawno wydany na polskim rynku przez wydawnictwo Egmont. Gra ma już swoje lata i podobnie jak w przypadku innych recenzowanych przeze mnie gier duetu Kiesling-Kramer, podstawowym pytaniem jakie stawiam jest: Czy tytuł wciąż się broni mechanicznie i czy mimo tysięcy nowszych gier wciąż warto w niego grać?


czwartek, 9 listopada 2017

The Manhattan Project - recenzja

"Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.
Ludzie poczuli żar wojny termonuklearnej."
Nikita Chruszczow

Jaki jest najciekawszy temat gry planszowej z jakim się spotkaliście? W nawale wikingów, marsa, zombie i pociągów czasem trafiają się prawdziwe perełki jak hodowla alpak, szycie kołder albo inne zabijanie gości w oberży. Gra będąca bohaterką dzisiejszej recenzji, również ma dość nietypowy temat. Będziemy w niej bowiem wcielać w przywódce jednego z mocarstw, biorących udział w wyścigu zbrojeń atomowych i drżeć przed potencjalnymi nalotami naszych przeciwników. Zimna wojna pełną gębą. Obecnie na platformie Wspieram.to próbuje się ufundować polska wersja Manhattan Project, za którą odpowiada wydawnictwo Czacha Games. Czy jednak ciekawy temat wystarczy, aby przyciągnąć do dość wiekowej (2012) już gry autorstwa Brandona Tibbettsa? Czy oferuje ona poza nim coś więcej? Przekonajmy się!


czwartek, 19 października 2017

Raptor - recenzja

- Jak bardzo one (raptory) są inteligentne? 
- Jeżeli założymy, że są blisko spokrewnione z ptakami, to powinniśmy przygotować się na spore niespodzianki. Niektórzy badacze twierdzą, że papuga żako pod względem umiejętności myślenia symbolicznego dorównuje szympansowi, a o szympansach wiemy już na pewno, że posługują się parajęzykiem. Przeciętna papuga jest równie rozwinięta emocjonalnie jak trzyletnie dziecko, ale jej inteligencja jest niezaprzeczalna.
- Tyle tylko, że jakoś nigdy nie słyszałem, by ktoś został zabity przez papugę- mruknął Gennaro.
                                                                                                         (Michael Crichton "Park Jurajski")


Czasem bywa tak, że jakiś projekt, ewoluując podczas pracy nad nim nabiera nowych kształtów, rozwija się, po czym zostaje rzucony w kąt i na jakiś czas zapomniany. Tak właśnie było z "Raptorem" - asymetryczną, klimatyczną dwuosobówką autorstwa dwóch panów Bruno - Cathali i Faiduttiego. 

Pomysł na grę nie zrodził się sam - jakieś 7 - 8 lat temu, gdy powstawały sceny do filmowej wersji "Hobbita" J.R.R. Tolkiena z Bruno Faiduttim skontaktowało się jedno z angielskich wydawnictw, które otrzymało prawa autorskie do wydania gry osadzonej w realiach książki. Faidutti informacją podzielił się ze swoim imiennikiem - Cathalą (mającym większe doświadczenie w grach dwuosobowych), w wyniku czego powstał projekt gry, która w swoim zamierzeniu polegać miała na konfrontacji grupy krasnoludów i hobbita z pająkami z puszczy Mirkwood - co znajdowało odniesienie  w jednej z książkowych scen. Coś jednak po drodze nie wyszło a sam projekt został na kilka lat zapomniany. Bruno Faidutti przyznaje, że przeciwieństwie do niego, współautor "Raptora"  jest osobą, która zawsze potrafi dopiąć projekt i sfinalizować to, czego się podjął. Odzwierciedleniem tego miało być nagłe, po blisko trzyletniej przerwie, odkurzenie projektu gry przez Cathalę. Szybki telefon do kolegi, retheme, redesign i... voilà!


niedziela, 15 października 2017

Wojownicy Midgardu - recenzja

Powtarzałem to już kilkukrotnie, ale gier o wikingach powstaje w ostatnich czasach prawdziwe zatrzęsienie. Co ciekawe, mimo że temat aż prosi się o mocno klimatyczne tytuły... głównie dostajemy mniej lub bardziej suche eurogry. Nie żeby mi to przeszkadzało, tacy np. Najeźdźcy z Północy bardzo mi się podobali, mimo raczej mało wyczuwalnego klimatu. Niemniej od czasu do czasu chciałoby się powalczyć, wypłynąć na niebezpieczną wyprawę, a nawet zabić jakiegoś stwora rodem ze skandynawskiej mitologii. Tutaj z pomocą przychodzą "Wojownicy Midgardu", wydani niedawno przez Czacha Games. Nie jest to co prawda rasowy tytuł typu ameri, a raczej hybryda dwóch gatunków, łącząca mechanikę worker placement z walką z potworami i turlaniem kostkami. Co za tym idzie uznałem że może to być gra jak najbardziej dla mnie. Czy po kilku grach podtrzymuje to zdanie? Zapraszam do lektury.


poniedziałek, 2 października 2017

Round House - recenzja

Wydawnictwo EmperorS4 z Tajwanu już dwukrotnie bardzo pozytywnie zaskoczyło mnie swoimi grami (Hanamikoji, Planet Defenders). Do tej pory były to jednak raczej niewielkie tytuły. Od jakiegoś czasu mam egzemplarz ich najcięższej do tej pory gry, czyli Round House. Jest to duże euro wykorzystujące mechanikę rondla, w którym wcielamy się w mieszkańców tytułowego okrągłego domu (Fujian tulou), chcących zdobyć jak najwięcej bogactwa i wpływów dla swojej rodziny. Temat gry jest zdecydowanie bardziej zbliżony do miejsca pochodzenia wydawnictwa, kompletnie dla mnie nowy oraz zupełnie inny niż większość dalekowschodnich klimatów w grach planszowych (nie oszukujmy się - najczęściej jest to Japonia). Czy jednak duet Eros Lin, Zong-Hua Yang stworzyli równie nowatorską i jednocześnie grywalną mechanikę do tego tytułu? Przekonajmy się.


niedziela, 21 maja 2017

Tawerna Hex - recenzja

Nastało wielkie święto dla Królestwa Averny. Do stolicy zewsząd nadciągają tubylcy, by celebrować dzień Świętej Averny przy śpiewach, zabawie i spożywaniu złocistego trunku w okolicznych tawernach. Ty zaś brachu musisz wcielić się w rolę karczmarza, który nie tylko dostojnie ugości swoich biesiadników, ale musisz także dbać o przychylność królewskiego dworu. Spraw by to Twoja tawerna była najlepsza. By Twoi klienci głęboko sięgali do sakiew i obdarowywali Cię sowitymi napiwkami. By o Twojej gospodzie słyszała cała rodzina królewska Averny.

O tym właśnie jest gra Tawerna Hex, której autorem jest Karl Marcelle, a przepięknie ją zilustrował Jonathan „Cian” Hartert. W Polsce ta gra została wydana przez wydawnictwo Games Factory Publishing (obecnie Games Factory).

czwartek, 18 maja 2017

Ninja All Stars - recenzja

Mimo coraz większej popularności planszówek o tematyce Dalekiego Wschodu oraz dużego sukcesu serii mangi/anime Naruto o przygodach młodego ninja, tak naprawdę nie ma zbyt wielu wybitnie znanych gier o tych skrytych wojownikach. Sam miałem okazję grać tylko w Pojedynek Ninja i w Obóz Ninja, przy czym są to raczej małe szybkie fillerki, a nie epickie wielkie gry, na jakie zasługuje ten temat. Odkryłem jednak, że powstał jeden tytuł, mogący spełnić moje zachcianki. Chodzi mi o Ninja All Stars, wydawnictwa Soda Pop Miniatures/Ninja Division (znane m.in. z Super Dungeon Explore: Forgotten King i Tentacle Bento). Gra od samego początku wzbudzała moje zainteresowanie, jednak dopiero stosunkowo niedawno udało mi się załatwić egzemplarz do ogrania. Czy tytuł, w którym wcielamy się w przywódców klanów ninja, konkurujących o względy księżycowej księżniczki, to to czego szukałem? Zapraszam do lektury :-)


wtorek, 9 maja 2017

Wyścig Odkrywców (prototyp) - recenzja

Wiek pary i żelaza. Czas podróży i wielkich odkryć. W pewnym klubie dżentelmenów toczy się dyskusja na temat nowinek naukowych i archeologicznych publikacji. Wtem jeden ze stałych bywalców, znamienity badacz, wpada na nietypowy pomysł. Postanawia wyjechać na 70 tygodni i objechać świat, po drodze odkrywając nieznane dotąd tajemnice z przeszłości. Zachęca przy tym innych naukowców do podjęcia wyzwania i urządzenia wyścigu. Wyścigu odkrywców! 

Tak mniej więcej przedstawia się zarys fabularny gry o tym tytule, którą wydawnictwo Imagine Realm (Wieże Magów) stara się właśnie ufundować na platformie Wspieram.to. Jako archeolog z wykształcenia nie mogłem oprzeć się szansie przetestowania prototypu tego tytułu, a i Marcin z ciekawością podszedł do tej gry (dlatego też w dalszej części recenzji znajdziecie również i jego przemyślenia). Będąc już po kilku rozgrywkach mogę podzielić się opinią i być może wpłynąć na waszą decyzję o wsparciu Wyścigu Odkrywców. 


piątek, 3 lutego 2017

Grand Hotel Austria - recenzja

Pracuję obecnie jako recepcjonista hotelowy. Ta posada ma zarówno swoje plusy jak i kilka minusów. Gdy więc ukazała się gra planszowa traktująca o mojej branży, czyli Grand Austria Hotel, autorstwa duetu Luciani i Gigli, wydana u nas przez Lacertę, miałem dość mieszane uczucia. Czy gra w której prowadzimy prestiżowy wiedeński hotel, wywoła pozytywne skojarzenia z moim stanowiskiem i uśmiech na mej twarzy, czy raczej sprawi że przypomnę sobie trud i znój pracy w "piątek, świątek i niedzielę"? No cóż sam fakt że jednym z twórców jest autor takich hitów jak Tzolkin czy Marco Polo (Simone Luciani) oraz ocena rzędu 7,8 na serwisie BGG, na pewno nastawiły mnie do gry dość pozytywnie, aczkolwiek też dość wysoko ustawiły moje oczekiwania wobec gry. Zobaczmy na ile udało się je spełnić.