Gry z płytkami w kształcie klocków z Tetrisa są ostatnimi czasy dość popularne w planszówkowym światku. Głównym prowodyrem tego nurtu był zapewne Uwe Rosenberg ze swoim rewelacyjnym Patchworkiem. Warto jednak pamiętać, że na dużo wcześniej przed grą o kocykach, powstała gra innego autora, wykorzystująca znane wszystkim kształty. Chodzi mi oczywiście o Ubongo, autorstwa Grzegorza Rejchtmana, oryginalnie wydana w 2003 roku przez KOSMOS, a nie tak dawno temu spolonizowana przez Egmont. Biorąc pod uwagę, że zależność językowa tej gry jest żadna, to dość dziwi idea wydania tego po tylu latach. Wiadomo jednak że wraz z wydaniem przez polską firmę, zwiększa się dostępność, przeważnie obniża cena i tytuł zyskuje drugą młodość. Czy jednak piętnastoletnie Ubongo jest na tyle dobrą grą, by na drugą młodość zasłużyć? Sprawdźmy.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą egmont. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą egmont. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 27 marca 2018
poniedziałek, 27 listopada 2017
Torres - recenzja
Michael Kiesling i Wolfgang Kramer to jeden z bardziej znanych duetów autorów w planszowym światku. Ich najbardziej znane gry tworzą tak zwaną Trylogię Maski (Tikal , Mexica , Java). Panowie wykorzystują w swoich grach bardzo często tzw. system punktów akcji, w którym mamy sporo czynności do wykonania za określoną liczbę PA i ograniczoną pulę tychże punktów do wykorzystania w swojej turze. Na podobnej mechanice oparta jest gra Torres, mająca na tyle dużo wspólnego ze wspomnianą trylogią, że jest uznawana za jej nieoficjalną czwartą część. Wcielamy się w niej w książąt walczących o tytuł dziedzica tronu, w zawodach na zbudowanie najwyższych i największych zamków (wymyślił je wyjątkowo kreatywny król :-) ). Tytuł ten został stosunkowo niedawno wydany na polskim rynku przez wydawnictwo Egmont. Gra ma już swoje lata i podobnie jak w przypadku innych recenzowanych przeze mnie gier duetu Kiesling-Kramer, podstawowym pytaniem jakie stawiam jest: Czy tytuł wciąż się broni mechanicznie i czy mimo tysięcy nowszych gier wciąż warto w niego grać?
czwartek, 8 grudnia 2016
El Gaucho - recenzja
Egmont jakiś czas temu postanowił wydawać gry dla nieco bardziej zaawansowanych graczy. W serii Egmont Geek ukazały się do tej pory Concordia, Hansa Teutonika, Antarktyda i El Gaucho. Właśnie na tej ostatniej pozycji udało mi się położyć łapki. Wcielamy się w niej w południowoamerykańskich hodowców bydła (bydlęcych baronów? ;-) ), którzy wysyłają na pastwiska swoich gauczów (pasterzy) do Pampy, by pozyskali tam jak najlepsze sztuki do naszej hodowli. Autorem gry jest Arve D. Fühler, a oryginalnym wydawcą Argentum Verlag (jak zresztą wszystkich gier z serii Egmont Geek poza Concordią). Mam już trochę rozgrywek za sobą, więc przyszła pora podzielenia się moją opinią. Zapraszam do lektury.
czwartek, 23 czerwca 2016
Kiwi. Leć, nielocie, leć!
Nowa Zelandia jest jednym z najpiękniejszych miejsc na świecie. Dla niektórych jest to raj na ziemi i całe życie marzą o przeprowadzeniu się tam. Wiadomo jednak że trawa jest zawsze bardziej zielona po drugiej stronie płotu, a na dodatek wszędzie dobrze gdzie nas nie ma. Dlatego też ptaszki kiwi, które zamieszkują wyłącznie teren tego kraju, postanowiły zwiedzić trochę świata. Nie jest to zbyt łatwo zadanie gdy posiada się tylko szczątkowe skrzydełka. Sympatyczne nieloty wpadły jednak na pomysł genialny w swej prostocie! Zbudowały małe katapulty, aby wskoczyć do skrzynek ze swoimi owocowymi imiennikami i w ten sposób przemycić się we wszystkie wspaniałe miejsca, o których słyszały :-)
Trzeba przyznać, że fabuła gry "Kiwi. Leć, nielocie leć", wydanej w Polsce przez Egmont, jest dość nietypowa i mocno humorystyczna. Nie spotkałem osoby, która nie zareagowała na opis gry inaczej niż uśmiechem. Wiadomo jednak że sam opis nie jest w stanie stworzyć gry dobrej. Do tego potrzeba ciekawej mechaniki i porządnego wykonania. Czy znajdziemy to i w tym tytule? Zapraszam do lektury!
czwartek, 24 marca 2016
Pędź ślimaku! Pędź!
Różnym zwierzętom zdarzało się już pędzić. Do tej pory w planszowym świecie pędziły już żółwie, pędziły też jeże. W obu przypadkach poganiał te biedne i raczej nie słynące z zawrotnych prędkości Reiner Knizia razem z wydawnictwem Egmont. W tym roku postanowił popędzić kolejne powolne stworzonka. Tym razem w szranki o tytuł najszybszego zjadacza grzybków stanęły... ślimaki. Ach zażarty jest to wyścig, bowiem te zadziorne mięczaki, nie cofną się przed niczym, nawet brutalnymi przepychankami. Wszystko aby zasmakować jak najwięcej borowików!
czwartek, 29 października 2015
Światła, kamera, Hollywood!
Hollywood. Stolica amerykańskiej kinematografii. To tu przez lata przyjeżdżali młodzi ludzie, chcący zdobyć sławę i stać się gwiazdami kina. To tutaj powstawały największe wytwórnie filmowe. Niektóre ze stworzonych tu filmów zapewniły swoim twórcom setki milionów zarobku. Powstały też takie, które doprowadzały studia na skraj bankructwa. To właśnie w Hollywood ma swoją siedzibę Amerykańska Akademia Sztuki i Wiedzy Filmowej, przyznająca najlepszym filmom swe Oscary. Dla nagrody Akademii, niektórzy producenci potrafiliby poświęcić wszystko.
poniedziałek, 26 października 2015
[Co w pudle piszczy] Hollywood
Przyszła pora na pokazanie zawartości kolejnego pudełka. Tym razem padło na grę Hollywood, wydaną niedawno przez Egmont. W oryginale tytuł został wydany przez rosyjskie wydawnictwo Hobby World, a grę ufundowano na platformie Kickstarter. Jak nazwa wskazuje, tematyka związana jest z filmem. Jako szefowie największych studiów filmowych, będziemy inwestować grube miliony w filmy, które poza wieczną sławą, zapewnią nam miliony jeszcze grubsze. Recenzja gry powinna pojawić się na blogu w ciągu najbliższych dni. Zanim jednak przedstawię swoje wnioski na temat tego tytułu, zapraszam na film przedstawiający komponenty gry. Miłego seansu:
piątek, 23 października 2015
Potwory zostały doładowane!
Wciąż toczy się bitwa o Tokio. Potwory niszczą co popadnie. Wszędzie widać tylko zawalone budynki i zniszczone czołgi armii ludzkiej. Nagle rozlega się dźwięk ciężkich kroków. Maszkary obracają się na zachód i wypatrują źródła hałasu. Zza budynków wyłania się wielka, kudłata sylwetka. Nadchodzi nowy uczestnik walki... nadchodzi Pandakai!
piątek, 9 października 2015
Żółwie z Galapagos
Archipelag Galapagos. Nie bez powodu nazywany również Wyspami Żółwimi. To między innymi właśnie żółwie z tego rejonu natchnęły Karola Darwina do wysnucia teorii ewolucji. Jednymi z przedstawicieli lokalnej fauny są chociażby gigantyczne żółwie słoniowe. Na plażach wysp można się również natknąć na składające jaja majestatyczne samice żółwi morskich. Jeśli mamy wiele szczęścia, możemy nawet zobaczyć trudną i pełną wyzwań wędrówkę małych żółwików do morza.
środa, 7 października 2015
Potwory w Tokio
Japonia. Rok 2016. Centrum Tokio. Zwyczajny dzień, wypełniony dźwiękiem samochodów, widokiem spacerujących ludzi, zapachem spalin. Rutyna zostaje jednak drastycznie przerwana wyciem syren. W telewizji przestraszony prezenter podaje krótki komunikat: Nadchodzą! Potwory nadchodzą! Mija chwila i uciekające rzesze obywateli zaczynają odczuwać drżenie ziemi wywołane ciężkimi krokami. Już można zobaczyć ich monstrualne sylwetki nad dachami budynków. Każdy nadciąga z innej strony. Rozpoczynają walkę o tytuł króla... Króla Tokio!
niedziela, 27 września 2015
[Co w pudle piszczy] Potwory w Tokio - Doładowanie!
Została pokazana zawartość podstawowej wersji gry (TUTAJ). Przyszła więc pora na zademonstrowanie komponentów z dodatku "Doładowanie!". W filmie możecie więc zobaczyć jak prezentuje się nowy potwór, potężny Pandakai oraz przejrzeć razem ze mną wszystkie karty ewolucji wprowadzone w tym dodatku. Zapraszam na seans w rytmie J-popu ;-)
poniedziałek, 21 września 2015
[Co w pudle piszczy] Potwory w Tokio
Dzisiaj przenosimy się na daleki wschód, a mianowicie do Tokio. Nie będzie to jednak krajoznawcza wycieczka do stolicy kraju kwitnącej wiśni, a marsz groźnych potworów, które będą rywalizować ze sobą o tytuł króla Tokio. Oczywiście chodzi tu o grę planszową "Potwory w Tokio", autorstwa Richarda Garfielda, wydaną w Polsce przez Egmont. Dzisiaj pokażę zawartość pudełka wersji podstawowej, a w najbliższych dniach pojawi się również unboxing dodatku "Doładowanie!". Do tego, jako że wersję podstawową mamy już ograną, jej recenzji możecie się spodziewać całkiem szybko. A póki co zapraszam na seans:
Dziękuję wydawnictwu Egmont za udostępnienie gry
sobota, 19 września 2015
[Co w pudle piszczy] Żółwie z Galapagos
Dzisiaj kolejny post z cyklu "Co w pudle piszczy". Ostrzegam, będzie się ich teraz pojawiać dość sporo, jako że półka recenzencka pęka w szwach. Przyszła więc pora na zaprezentowanie zawartości pudełka z grą planszową "Żółwie z Galapagos", czyli polskim wydaniem gry "Mahe", za które jest odpowiedzialne wydawnictwo Egmont. Z pudełka patrzą na nas śliczne żółwie, a dwustronna plansza przedstawia wyspę, dookoła której możemy się ścigać zarówno za dnia jak i w nocy. Wiem, że Galapagos to nie Hawaje, ale wyspiarski klimat pozostaje ten sam, dlatego też mówię aloha i zapraszam na seans:
Dziękuję wydawnictwu Egmont za udostępnienie gry
czwartek, 17 września 2015
Tikal, czyli archeologiczna wyprawa do Gwatemali
Dla większości ludzi Tikal to starożytne miasto Majów leżące w gwatemalskiej dżungli, gdzie archeolodzy natrafili na pozostałości piramidalnych świątyń. Miłośnikom gier planszowych, nazwa ta kojarzyć się jednak będzie również z tytułem pierwszej gry z cyklu tzw. "Trylogii Maski", autorstwa duetu Kramer i Kiesling. W tej grze planszowej dla 2-4 graczy będziemy kierować poczynaniami zespołów archeologów, którzy konkurując ze sobą, będą starali się odkryć jak najwięcej reliktów przeszłości. Warto nadmienić, że omawiany tytuł został pierwotnie wydany w 1999 roku oraz został uhonorowany najważniejszym wyróżnieniem w świecie gier planszowych, czyli Spiel des Jahres. Jeszcze do niedawna w Polsce mogliśmy grać w ten tytuł jedynie w obcojęzycznej wersji. Jednak po 15 latach za sprawą Egmontu, również i my możemy się cieszyć własną wersją językową. Czy warto było czekać? Czy gra z przed 15 lat wciąż bawi? O tym przeczytacie już za chwilę.
wtorek, 1 września 2015
[Co w pudle piszczy] Tikal
Hej, dzisiaj przeniesiemy się do gwatemalskiej dżungli, gdzie w pozostałościach majańskiego miasta Tikal, będziemy odkrywać starożytne piramidy i zaginione artefakty. Stanie się tak za sprawą gry planszowej Tikal,wydanej w Polsce przez Egmont. Warto wspomnieć, że gra została pierwszy raz wydana w 1999 roku, w którym to również zdobyła najbardziej prestiżową nagrodę planszówkowego świata, czyli Spiel des Jahres. Jest to pierwsza część tzw. "Trylogii Maski". Czy tak leciwy tytuł ma jeszcze prawo bytu w świecie nowoczesnych gier planszowych, w którym to każdego roku powstają setki nowych tytułów? Na to pytanie odpowiem już niedługo w recenzji. A tymczasem życzę wam miłego seansu:
środa, 15 lipca 2015
Człekokształtny na uczłowieczaniu, czyli recenzja gry planszowej "Tytus, Romek i A'Tomek"
Kilka dni temu, w poście z cyklu "Co w pudle piszczy" ukazał się unboxing (możecie go obejrzeć tutaj) gry planszowej "Tytus, Romek i A'Tomek". Minął jakiś czas i miałem okazję sporo pograć w ten tytuł. Co za tym idzie przyszła pora na podzielenie się wrażeniami z rozgrywki i przemyśleniami na temat tej gry. Zapraszam więc do lektury.
sobota, 4 lipca 2015
[Co w pudle piszczy] Tytus, Romek i A'Tomek
Dzisiaj postanowiłem uraczyć was, drodzy fani gier planszowych, kolejnym unboxingiem. Tym razem przed obiektyw poszedł tytuł "Tytus, Romek i A'Tomek", wydany przez Egmont i będący implementacją gry "Dream Factory", autorstwa Reinera Knizii. Zapraszam więc na szybką przejażdżkę wannolotem do wnętrza pudełka :-) Recenzję gry możecie przeczytać tutaj.
Dziękuję wydawnictwu Egmont za udostępnienie gry
Subskrybuj:
Posty (Atom)
