Gry z płytkami w kształcie klocków z Tetrisa są ostatnimi czasy dość popularne w planszówkowym światku. Głównym prowodyrem tego nurtu był zapewne Uwe Rosenberg ze swoim rewelacyjnym Patchworkiem. Warto jednak pamiętać, że na dużo wcześniej przed grą o kocykach, powstała gra innego autora, wykorzystująca znane wszystkim kształty. Chodzi mi oczywiście o Ubongo, autorstwa Grzegorza Rejchtmana, oryginalnie wydana w 2003 roku przez KOSMOS, a nie tak dawno temu spolonizowana przez Egmont. Biorąc pod uwagę, że zależność językowa tej gry jest żadna, to dość dziwi idea wydania tego po tylu latach. Wiadomo jednak że wraz z wydaniem przez polską firmę, zwiększa się dostępność, przeważnie obniża cena i tytuł zyskuje drugą młodość. Czy jednak piętnastoletnie Ubongo jest na tyle dobrą grą, by na drugą młodość zasłużyć? Sprawdźmy.
