Slider

środa, 25 kwietnia 2018

Onitama (+Sensei's Path) - recenzja

Starożytna Japonia. Zasnute mgłą góry, a wśród nich okryta aurą tajemnicy legendarna Świątynia Onitamy. To tam udają się, pokonując po drodze wiele trudów i przeszkód, najwięksi mistrzowie sztuk walki z całego dalekiego wschodu. A wszystko po to, by udowodnić sobie i całemu światu, że ich styl jest najbardziej skuteczny!

Onitama, mimo klimatycznego wstępu fabularnego, jest tak naprawdę dwuosobową abstrakcyjną grą logiczną. Została pierwotnie wydana przez  japońskie wydawnictwo conception, a jej autorem jest Shimpei Sato. W tej recenzji skupię się jednak na posiadanym przeze mnie nowszym i według mnie dużo ładniejszym wydaniu Arcane Wonders (Szeryf z Nottingham, Mage Wars). Co ciekawe tytuł od jakiegoś czasu plasuje się w top10 gier abstrakcyjnych w serwisie BGG, a i w ogólnej klasyfikacji jest dość wysoko jak na typ gry, bo na 177 miejscu. Co sprawia, że Onitama została tak ciepło przyjęta? Czy gra jest naprawdę tak dobra, czy może raczej zadziałał jakiś trend albo inna moda na daleki wschód w grach? A może chodzi o nowe ładniejsze wydanie? No cóż, gra trafiła do mojej kolekcji (wraz z dodatkiem Sensei's Path, o którym też opowiem), trochę pograłem, więc przekonajmy się :-)


niedziela, 22 kwietnia 2018

Magic Maze : weź i czmychaj - recenzja

Gdy pierwszy raz usłyszałem o grze, w której, w telegraficznym skrócie, trzeba okraść supermarket i jak najszybciej zwiać, to byłem przekonany, że coś źle usłyszałem. Gdy w dodatku dowiedziałem się, że gra jest nominowana do nagrody Spiel des Jahres 2017, to już całkiem byłem zdziwiony. Czy w tej grze stajemy się przestępcami? Czy gra o takiej tematyce może być na tyle dobra, żeby pretendować do nagrody? Nie pozostało mi nic innego jak sprawdzić o co w tym wszystkim chodzi. 


wtorek, 17 kwietnia 2018

Keyflower - recenzja

Gry licytacyjne z reguły kojarzą mi się z prostą rozgrywką, raczej w kategorii fillerków. Jako przykład może tu posłużyć chociażby Magazyn 51, czy Na Sprzedaż. Czasem pojawiają się jednak nieco większe gry mniej lub bardziej wykorzystujące tę mechanikę, jak np. klimatyczny Spartakus albo nieco mniej klimatyczny bohater dzisiejszej recenzji, czyli Keyflower. Jest to gra autorstwa duetu Sebastian Bleasdale - Richard Breese, która swoją premierę miała w 2012 roku. Na jej rodzime wydanie musieliśmy nieco poczekać i dopiero w 2017 roku Czacha Games zdołała, za pomocą platformy wspieram.to, dokonać polskiej lokalizacji tego tytułu. Tematycznie gra nawiązuje do angielskich osadników ze statku Mayflower, którzy osiedlili się w Ameryce. Oczywiście jest to klimat mocno umowny i nawet w instrukcji zrezygnowano z fabularnego wstępu i rozpoczęto od razu od zasad :-) Sprawdźmy jednak przede wszystkim, czy taki sucharek, oparty w dużej mierze o właśnie licytację, sprawdza się na stole nawet te 6 lat po jego światowej premierze i czy absolutny brak klimatu nie psuje radości z gry?


sobota, 14 kwietnia 2018

Zostań stylistką - recenzja

Niniejsza recenzja gry będzie nieco inna niż zwykle. A to dlatego, że gra której dotyczy, a właściwie jej grupa docelowa jest dosyć specyficzna i ja osobiście raczej nie jestem jej bezpośrednim targetem, ale mam w domu kilka niewielkich osób, którym zdecydowanie bliżej do tego. Ja oczywiście opiszę zasady, przybliżę grę, ale część opinii należeć będzie do moich młodszych współgraczy. Nieprzedłużając, zapraszam do recenzji gry wydanej przez Fox Games p.t. Zostań stylistką. 



czwartek, 29 marca 2018

Kawerna: Jaskinia kontra Jaskinia - recenzja

Kawerna: Jaskinia kontra Jaskinia to dwuosobowy tytuł Uwe Rosenberga, którego obecność na Polskim rynku jest możliwa dzięki wydawnictwu Lacerta. To już kolejna, po "małej" Agricoli i "małym" Le Havre, wersja light znanych i cenionych pozycji z dorobku tego niemieckiego autora. Czy ta gra ma coś wspólnego ze swoją starszą siostrą? Czy powtarza fenomen 7 Cudów Świata: Pojedynek, czyli jednej z lepszych dwuosobowych adaptacji większej gry? 

wtorek, 27 marca 2018

Ubongo - recenzja

Gry z płytkami w kształcie klocków z Tetrisa są ostatnimi czasy dość popularne w planszówkowym światku. Głównym prowodyrem tego nurtu był zapewne Uwe Rosenberg ze swoim rewelacyjnym Patchworkiem. Warto jednak pamiętać, że na dużo wcześniej przed grą o kocykach, powstała gra innego autora, wykorzystująca znane wszystkim kształty. Chodzi mi oczywiście o Ubongo, autorstwa Grzegorza Rejchtmana, oryginalnie wydana w 2003 roku przez KOSMOS, a nie tak dawno temu spolonizowana przez Egmont. Biorąc pod uwagę, że zależność językowa tej gry jest żadna, to dość dziwi idea wydania tego po tylu latach. Wiadomo jednak że wraz z wydaniem przez polską firmę, zwiększa się dostępność, przeważnie obniża cena i tytuł zyskuje drugą młodość. Czy jednak piętnastoletnie Ubongo jest na tyle dobrą grą, by na drugą młodość zasłużyć? Sprawdźmy.


piątek, 23 marca 2018

Elementum - recenzja

Gdzieś w odległej fantastycznej krainie trzęsienie ziemi odkryło magiczne moce żywiołów. Teraz wszechpotężni magowie próbują pozyskać pokłady tej energii, by rzucać zaklęcia i tworzyć kryształy mocy. Ten który pozyska jej najwięcej zostanie najpotężniejszym elematnalistą świata. 
Tak mniej więcej przedstawia się tło fabularne nowej gry Mariusza Milewskiego pt. Elementum. Jest to gra karciana dla 1-4 graczy, w wieku od 10 lat. Rozgrywka wg zapisu na pudełku trwa 15 minut. Sprawdźmy zatem co tym razem zaserwował nam autor dość popularnej gry Top Kitchen - zapraszam do recenzji gry Elementum.