Ostatnimi czasy w planszowym światku cieszą się powodzeniem gry nawiązujące do popularnych tytułów, jednak zmieniające mechanikę na np. kościaną czy karcianą. Część z nich mocno opiera swoją mechanikę na pierwowzorach, inne natomiast bardzo luźno bazują na klasycznych wersjach, a ich głównym spoiwem są na przykład grafiki. Przykładem tej pierwszej grupy może być m.in. Roll for the Galaxy, w którym naprawdę czuć powiązanie z oryginałem lub Projekt Manhattan: Reakcja Łańcuchowa. Do tej drugiej możemy natomiast doliczyć np. karcianą wersję Dominant Species, która nie dość że wspólne ma tylko obrazki, to na dodatek jest dość kiepską grą. Jak więc widzicie z takimi adaptacjami autorzy mogą pójść w dwóch różnych kierunkach. W dzisiejszej recenzji postanowię sprawdzić, w którą stronę poszedł Istambul: Gra kościana oraz czy zrobił to dobrze. W końcu standardowa wersja tej gry przypadła mi do gustu (o czym możecie przeczytać TUTAJ) i nie chciałbym zawieść się na jej kościanej młodszej siostrze.
środa, 7 marca 2018
czwartek, 1 marca 2018
Obecność: Eksploracja - recenzja
Pamiętacie planetę Artemię? To miejsce, na którym znaleźli się rozbitkowie, których statek kosmiczny uległ awarii? To ciało niebieskie na którym bohaterowie napotykają niezidentyfikowanego Obcego, który nie życzy sobie obecności przybyszy? Pamiętacie? Gdyby Wam uleciało z głowy to przypominam, że to zarys fabuły z gry Obecność, a jej recenzję kiedyś popełnił Kamil i znajdziecie ją TUTAJ.
Natomiast niniejsza recenzja poświęcona jest dodatkowi wspomnianej gry, wydanemu przez Games Factory pod tytułem Obecność: Eksploracja. Rozbitkowie znają już miejsca Artemii, jednak eksplorując planetę natrafiają na zupełnie nowe zakątki, mające moce, dzięki którym mają szanse na przetrwanie i ucieczkę z tego miejsca. Niestety Obcy także przystosował się do nowych warunków i kontynuuje polowanie na rozbitków.
wtorek, 27 lutego 2018
Vast: The Crystal Caverns - pierwsze wrażenia
Nie jestem jakimś wielkim fanem wrzucania pierwszych wrażeń na bloga. Z reguły od tego mam fanpage na facebooku. Jednak w przypadku gry Vast: The Crystal Caverns postanowiłem zrobić wyjątek z dwóch prostych powodów. Przede wszystkim udało mi się zebrać opinie pozostałej trójki graczy, dzięki czemu możecie zobaczyć jak gra odbierana była z perspektywy czterech różnych ról. Po drugie jest to tytuł na tyle specyficzny, że ogrywanie do pełnej recenzji zajęłoby mi naprawdę duuużo czasu. Z czego wynika specyfika gry? Przede wszystkim z tego, że w zależności od wybranej roli (Rycerz, Gobliny, Smok, Złodziej, Jaskinia) mamy do czynienia z zupełnie innym wachlarzem mechanik. Trochę tak jakby każdy grał w różne gry, które gdzieś w pewnym momencie się zazębiają. Bardzo specyficzne przeżycie.
czwartek, 22 lutego 2018
Spirit Island - recenzja
Nie mogłem tej gry dorwać przez dość długi czas. Jak zwykle nie wsparłem na platformie crowdfundingowej, jak zwykle spóźniłem się na pierwszy druk i jak zwykle rzucanie pieniędzmi w monitor nic nie dawało. Ale oto nastąpił DODRUK! Przyjaciel Jarek jak zwykle poratował rabatem i szybciutko, żeby się zaraz znów nie okazało niedostępne, zamówiliśmy. No tak, zamówiliśmy, bo Jarek też wziął dla siebie kopię. To był chyba pierwszy raz, kiedy bez namysłu kupiłem w zestawie od razu i dodatek. Bałem się po prostu, że zaraz może go już nigdzie nie być.
„Spirit Island”, przez wielu określany jako "antycatan", to asymetryczna kooperacja o mocno wyczuwalnym klimacie autorstwa R. Erica Reussa wydana nakładem Greather Than Games. W grze wcielimy się w rolę duchów broniących oceanicznej wyspy i jej dziewiczego piękna przed chcącymi ją skolonizować najeźdźcami. Skrywane dotąd lub wykorzystywane tylko do pokojowych celów moce i siły duchów wyzwolone zostaną przez odmawiających usłuchania ostrzeżeń obcych. Żyjący w zgodzie z naturą rdzenne ludy Dahan będą przyglądać się temu biernie a czasem i z fascynacją tylko do momentu, kiedy wróg zada pierwszy cios. Na odwet nie będzie trzeba czekać zbyt długo. W tej walce ogień zjednoczy się z wodą a powietrze z ziemią by odeprzeć atak przeciw naturalnemu biegowi rzeczy. Czy jesteśmy w stanie powstrzymać wciąż przybijające do brzegu statki kolonizatorów i zapobiec ekspansji?
środa, 21 lutego 2018
Gwiezdny Fluxx - recenzja
Jakiś czas temu miało miejsce moje pierwsze spotkanie z serią gier Fluxx, jakie były moje wrażenia ze spotkania z zombie możecie poczytać TUTAJ . Tym razem wydawnictwo Black Monk zaprosiło mnie do przygody w bardziej przyjaznym mi klimacie w Gwiezdnym Fluxxie. To kolejna z tej serii gra karciana, która ma wielu fanów. Zmienia się tematyka i co za tym idzie karty. Nie zmieniają się natomiast zasady, choć to nie do końca prawda, bo jak pewnie większość wie, zasady w tej karciance zmieniają się co chwila. W niniejszej recenzji postaram się nie porównywać obu wersji i Gwiezdnego Fluxxa zrecenzować jako oddzielny twór, ale pewnych powiązań pewnie będzie mi ciężko uniknąć.
wtorek, 20 lutego 2018
Gra o Tron: Żelazny Tron
W przypadku niektórych gier zdarza się, że temat jest na tyle luźno przypisany do mechaniki, że można go kompletnie zmienić i wydać grę na nowo bez większych modyfikacji zasad. Reimplementacje są stosunkowo powszechnym zjawiskiem w naszym planszówkowym światku, a przykładem może być chociażby nasz rodzimy 51 Stan, na podstawie którego powstali Osadnicy: Narodziny Imperium. Dość niedawno podobny proces spotkał klasyczną już grę Cosmic Encouter, czyli tytuł osadzony w odległym kosmosie, w którym wcielamy się w przedstawicieli rozmaitych dziwacznych ras i atakujemy się, negocjujemy oraz zawiązujemy niezbyt trwałe sojusze. Tym razem kilku z autorów oryginału postanowiło przenieść swój twór do uniwersum znanego z bijących rekordy popularności książek i serialu Gra o Tron. Tak powstała Gra o Tron: Żelazny Tron. I choć na pewno negocjacje, zdrady i blef pasują do tego świata jak ulał, to czy taki mariaż leciwej już planszówki z popularną marką jaką jest GoT jest na pewno dobrym pomysłem?
czwartek, 1 lutego 2018
Wikingowie na pokład - recenzja
Z czym kojarzą nam się wikingowie? Z najazdami, epickimi bitwami, dzielnymi wojownikami, chwałą i brutalną mitologią. Nie zawsze jednak pamięta się, że poza tym wszystkim, brodaci Skandynawowie byli też w dużej mierze podróżnikami oraz kupcami. Wystarczy poczytać odrobinę o Wolinie by wiedzieć że najprawdopodobniej przybywali tam w celach biznesowych wikińscy handlarze i rzemieślnicy. Ten aspekt próbuje oddać gra Wikingowie na pokład, wydana u nas przez Fox Games. Będziemy w niej przewodzić drużynie szykującej się do wyruszenia w podróż po bogactwa, zdobyte w nieco bardziej pacyfistyczny sposób niż w innych grach o mieszkańcach Skandynawii :-) Jest to gra raczej przeznaczona dla rodzin, więc nie powinno nikogo dziwić takie, a nie inne podejście. Sprawdźmy jednak czy takie ugrzecznienie tematyki nie sprawiło przypadkiem, że wikingowie stali się ciut nudni i czy zarządzanie cenami gwoździ na rynku może sprawiać frajdę ;-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


