W przypadku niektórych gier zdarza się, że temat jest na tyle luźno przypisany do mechaniki, że można go kompletnie zmienić i wydać grę na nowo bez większych modyfikacji zasad. Reimplementacje są stosunkowo powszechnym zjawiskiem w naszym planszówkowym światku, a przykładem może być chociażby nasz rodzimy 51 Stan, na podstawie którego powstali Osadnicy: Narodziny Imperium. Dość niedawno podobny proces spotkał klasyczną już grę Cosmic Encouter, czyli tytuł osadzony w odległym kosmosie, w którym wcielamy się w przedstawicieli rozmaitych dziwacznych ras i atakujemy się, negocjujemy oraz zawiązujemy niezbyt trwałe sojusze. Tym razem kilku z autorów oryginału postanowiło przenieść swój twór do uniwersum znanego z bijących rekordy popularności książek i serialu Gra o Tron. Tak powstała Gra o Tron: Żelazny Tron. I choć na pewno negocjacje, zdrady i blef pasują do tego świata jak ulał, to czy taki mariaż leciwej już planszówki z popularną marką jaką jest GoT jest na pewno dobrym pomysłem?
