Slider

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą push your luck. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą push your luck. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 marca 2019

Projekt: Miasteczko - recenzja

Gier o budowaniu miast trochę już powstało. Tak na szybko z pamięci jako przykłady wymienię choćby Suburbię, czy Alhambrę. Część z nich była nawet oparta o budowanie talii jak np. Dominion, gdzie kupując karty, rozwijamy nasze terytorium. Ale deckbuilder o rozwijaniu miasta, w którym nie posiadamy kart na ręcę, a drugą dominującą mechaniką jest push your luck? Z takim połączeniem nie miałem jeszcze okazji się spotkać... do momentu, kiedy poznałem Projekt: Miasteczko, czyli polską wersję Flip City, wydaną u nas przez krakowskiego Trefla. Poza ciekawym miksem mechanik,  tytuł skusił mnie również wyróżnieniem "Seal of Excellence" przyznanym przez Dice Tower. Wiadomo jednak, że nie wszystkie gusta są takie same i to co panowie z DT uznają za hit, dla mnie niekoniecznie musi nim być (jak było w przypadku np. Sherlooka). Przekonajmy się więc jak było w tym przypadku.

wtorek, 29 sierpnia 2017

Medici: The Card Game - recenzja

Reiner Knizia to niewątpliwie płodny autor. Jego gry cechują się raczej niewielką ilością klimatu i naciskiem na mechanikę. Zdarza mu się też wykorzystywać mechanikę z niektórych tytułów w innych grach, a nawet po prostu zmieniać i tak niezbyt wyczuwalny temat na inny (m.in. Pędzące żółwie). Nie powiem żebym był jakimś szczególnym fanem jego twórczości, nie darzę też jej jednak jakąś wyraźną niechęcią. Dość dawno temu, bo w 1995, autor stworzył grę Medici, która została bardzo ciepło przyjęta i po dziś dzień plasuje się w pierwszej pięćsetce na liście serwisu BGG. Po 22 latach Reiner Knizia postanowił wrócić do tego tytułu i wykorzystać mechanikę push your luck oraz temat z pierwowzoru i stworzył Medici: The Card Game. Gdy nadarzyła się okazja przetestowania jej dzięki Board Games Stories, od razu się zgodziłem, żeby móc przekonać się czy jest to udana reimplementacja. Czy przypadła mi do gustu? Przekonajcie się.


sobota, 19 sierpnia 2017

Kostaryka - recenzja

Gry o ekspedycjach w tropiki nie są szczególną rzadkością. W czasie mojej przygody z planszówkami nie raz wcielałem się np. w awanturników plądrujących starożytne świątynie, archeologów prowadzących wykopaliska w gwatemalskiej dżungli, czy nawet naukowców polujących na dinozaury na tropikalnej, nieznanej dotychczas wyspie. Kiedy więc usłyszałem że Lacerta planuje wydać Kostarykę, autorstwa duetu Matthew Dunstan i Brett J. Gilbert (odpowiedzialnych za Elizjum), postanowiłem załatwić sobie tę grę o fotograficznym polowaniu na rzadkie gatunki w tym jakże zróżnicowanym przyrodniczo kraju położonym w Ameryce Środkowej. Jak na tym wyszedłem? Czy poczułem nutę przygody... a może frajdy było tu tyle, co przy pogryzieniu przez komary? Przekonajcie się.