Ostatnio klimaty Japonii stały się w planszówkach prawie tak popularne jak wikingowie i zombie. Kiedyś była to raczej domena Antoina Bauzy (Tokaido, Takenoko), natomiast obecnie coraz więcej mniej znanych autorów sięga po tę tematykę. I dobrze. Zawsze lubiłem dalekowschodnie klimaty, nie tylko zresztą w planszówkach. Dlatego od momentu ogłoszenia przez Lucrum Games wydania polskiej wersji Honshu, autorstwa Fina Kalle Malmioji, ucieszyłem się. Z ciekawością zagrałem pierwszy raz na konwencie i spodobało mi się na tyle, by przy nadarzającej się okazji postarać się o egzemplarz do dalszych testów i recenzji. Teraz mam za sobą nieco więcej rozgrywek i mogę śmiało opisać wam moje wrażenia i powiedzieć czy zapał ostygł czy pozostał taki sam.
