Ostatnimi czasy każda gra musi mieć kilka wersji. Gry planszowe dostają edycje karciane, karcianki dostają wersje z kostkami i tak dalej. Ciekawy trend, który potrafi wprowadzić wiele nowych mechanik w świat gier analogowych, chociaż często nowe edycje nie są tak dobre jak ich pierwowzory. W tym roku jedna gra przebiła wszystko... wyobraźcie sobie klasyczną grę w kości/generała/yahtzee... tyle że za pomocą kart... na których są wizerunki kostek... to jest tak wielka incepcja że zaczyna się kręcić w głowie ;-) Szczerze mówiąc nie do końca rozumiem zamysł twórcy Michaela Feldköttera, ale co mi tam chętnie skorzystałem z okazji przetestowania tego miszmaszu. Czy było warto? Przekonajmy się :-)
